Dziennik Gazeta Prawana logo

Tego Robert Makłowicz nigdy nie dodaje do leczo. Uważa to za największy grzech

3 lipca 2024, 07:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Delicious,Letcho,With,Fresh,Vegetables,In,Bowl,On,Dark,Wooden
Tego Robert Makłowicz nigdy nie dodaje do leczo. Uważa to za największy grzech/ShutterStock
Robert Makłowicz to jeden z bardziej znanych krytyków sztuki kulinarnej w Polsce. Jest ceniony nie tylko za swoje opowieści o jedzeniu, ale też porady dotyczące przygotowywania potraw. Jedną z nich jest ta dotycząca leczo. Czego zdaniem Makłowicza nie należy dodawać do tej potrawy? Co uważa w tej kwestii za największy grzech Polaków?

Robert Makłowicz należy do grona tych krytyków kulinarnych i smakoszy, którzy jeśli chodzi o potrawy narodowe nie uznają żadnych ustępstw. Tyczy się to zarówno kuchni polskiej, jak i europejskiej. Tak jest również w przypadku węgierskiego przysmaku, które bije rekordy popularności na całym świecie.

To największy błąd podczas gotowania leczo

Zwłaszcza teraz, w sezonie letnim, jest ono przyrządzane bardzo często. O co chodzi? Oczywiście o leczo. Tu również Robert Makłowicz wyznaje zasady, którym jest wierny i nie wyobraża sobie, by było inaczej. Dowodzi temu jeden z odcinków youtubowego cyklu "Q&A", czyli pytań i odpowiedzi, które znany krytyk kulinarny opublikował w sieci. To właśnie w tym nagraniu Robert Makłowicz wystosował ogromną prośbę do swoich fanów i obserwatorów. 

Poprosił ich, by nie kaleczyli tego węgierskiego dania, jakim jest leczo, przez dodawanie do niego niektórych, jego zdaniem "zakazanych" warzyw. Na co dokładnie Robert Makłowicz ma "alergię" w przypadku tej potrawy? 

Okazuje się, że jest ich nawet kilka. Polska wersja leczo tak naprawdę opiera się na większości z nich. Tymczasem Robert Makłowicz nie toleruje dodatków do leczo w postaci pieczarek, cukinii oraz kabaczków. Jak wyjaśnia dodanie tych warzyw sprawia, że nie zjadamy leczo, ale francuskie ratatouille.

Tak powinien wyglądać skład węgierskiego leczo

Przy okazji rzecz jasna wyjaśnił, co tak naprawdę powinno znaleźć się tylko i wyłącznie w tej węgierskiej potrawie, której zapewne spróbowalibyśmy w niejednej węgierskiej restauracji. 

Leczo to tylko cebula, papryka. Nie ta papryka, którą najczęściej można kupić w sklepach, hiszpańska, pękata. To podłużna, żółta albo zielona węgierska papryka. Zatem cebula, papryka, czosnek, papryka w proszku, również węgierska, no i tłuszcz. Albo olej, albo smalec, albo wytopiony smalec z wędzonej słoniny. I pomidory, i sól - wyjaśnia Robert Makłowicz. 

Czy od dziś właśnie tak będziecie przygotowywać swoje leczo? A może jednak zostaniecie przy "polskiej" wersji tego popularnego latem dania?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj