- Składniki (ok. 8-10 kotletów)
- Przygotowanie masy mięsnej
- Formowanie kotletów
- Smażenie, najważniejszy etap
- Jak sprawdzić, czy kotlety są gotowe
Składniki (ok. 8-10 kotletów)
- 500 g mięsa drobiowego (np. z piersi z kurczaka zmieszane z podudziami lub indykiem)
- 1 czerstwa bułka (kajzerka lub inna biała)
- ok. ½ szklanki mleka
- 1-2 jajka
- ½ łyżeczki soli
- ½ łyżeczki pieprzu
- 3-4 łyżki bułki tartej (do panierowania)
- tłuszcz do smażenia (olej lub smalec)
W PRL często dodawano namoczoną bułkę, żeby kotlety były miękkie, bo mięsa było mniej, a bułki łatwo było dostać, dlatego konsystencja była lekko „pulchna”.
Przygotowanie masy mięsnej
- Bułkę namocz w mleku, aż zmięknie i dokładnie odciśnij nadmiar płynu.
- Mięso drobiowe bardzo drobno posiekaj nożem lub przepuść przez maszynkę.
- Do mięsa dodaj odciśniętą bułkę, jajko oraz sól i pieprz.
- Masę wyrabiaj ręką kilka minut, aż stanie się jednolita i lekko kleista, dzięki temu kotlety będą pulchne i nie rozpadają się na patelni.
Formowanie kotletów
Z masy mięsnej formuj lekko podłużne lub okrągłe kotleciki, niezbyt duże w charakterystycznym stylu PRL. Każdy kotlet obtocz z zewnątrz w bułce tartej; panierka nada im chrupkości podczas smażenia.
Smażenie, najważniejszy etap
Na patelni rozgrzej tłuszcz (olej lub smalec) na średnim ogniu. Kotlety smaż spokojnie, po kilka minut z każdej strony, aż będą złociste i dobrze wysmażone w środku. Zbyt wysoka temperatura sprawia, że kotlety robią się suche.
Jak sprawdzić, czy kotlety są gotowe
Kotlety powinny być rumiane z zewnątrz i soczyste w środku. Po przekrojeniu nie powinno być surowego mięsa, a konsystencja powinna być delikatna, nie zbita.
Najczęstsze błędy
- zbyt mało bułki - masa staje się zbyt zbita
- zbyt wysoka temperatura smażenia
- niedokładne wyrabianie - kotlety się rozpadają
- pominięcie panierki, która nadaje chrupkości
Jak podawano kotlet pożarski w PRL
Najczęściej z ziemniakami (z wody lub puree) oraz surówką z sezonowych warzyw. W barach mlecznych bywał serwowany także z buraczkami lub marchewką gotowaną. Często pojawiał się na niedzielnym obiedzie lub w menu zakładowej stołówki