Składniki (około 4-6 porcji)

  • 500 g suchej białej fasoli (np. jaś)
  • 300 g kiełbasy (najlepiej zwyczajnej lub podwawelskiej)
  • 150-200 g wędzonego boczku
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 liście laurowe
  • 3-4 ziarna ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka majeranku
  • ½ łyżeczki pieprzu
  • sól do smaku
  • 1 łyżka mąki (opcjonalnie do zagęszczenia)
  • 1 łyżka oleju lub smalcu
Reklama

Przygotowanie fasoli

Fasolę dokładnie przepłukać i zalać zimną wodą. Najlepiej zostawić ją do namoczenia na noc (minimum 8-10 godzin). Następnego dnia gotować w tej samej wodzie z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego, aż będzie miękka. Solić dopiero pod koniec gotowania, aby nie stwardniała.

Przygotowanie bazy

Boczek pokroić w kostkę i wytopić w garnku na niewielkim ogniu. Dodać pokrojoną w półplasterki kiełbasę i lekko ją podsmażyć. Następnie dorzucić drobno posiekaną cebulę i smażyć, aż się zeszkli.

Dodać koncentrat pomidorowy i chwilę przesmażyć, aby wydobyć jego smak.

Łączenie składników

Do garnka z boczkiem i kiełbasą przełożyć ugotowaną fasolę wraz z częścią wywaru. Całość gotować na małym ogniu około 15-20 minut, aby smaki się połączyły.

Na koniec doprawić majerankiem, pieprzem i w razie potrzeby solą. Jeśli potrawa jest zbyt rzadka, można zagęścić ją łyżką mąki rozmieszaną w niewielkiej ilości zimnej wody i zagotować.

Gotowanie - najważniejszy etap

Reklama

Fasolka powinna pyrkać powoli na małym ogniu. Zbyt szybkie gotowanie powoduje rozpadanie się fasoli i przypalanie dna garnka. Danie najlepiej smakuje po krótkim „odpoczynku”, nawet następnego dnia, gdy smaki się przegryzą.

Jak sprawdzić, czy fasolka jest gotowa

Fasola powinna być miękka, ale nie rozgotowana. Sos ma być gęsty, lekko zawiesisty i wyraźnie pomidorowy. Kiełbasa i boczek powinny być miękkie, ale nie twarde.

Najczęstsze błędy

  • zbyt krótkie moczenie fasoli
  • solenie na początku gotowania
  • przypalanie potrawy przez zbyt duży ogień
  • zbyt duża ilość koncentratu, która dominuje smak

Jak podawano fasolkę po bretońsku w PRL

Najczęściej w głębokim talerzu lub misce, z kromką świeżego chleba. Danie miało być gęste, konkretne i sycące, bez zbędnych dodatków. Często przygotowywane w dużym garnku, by starczyło na kilka posiłków.