Kuchnia kołem się toczy. Potrawy, które jeszcze kilka dekad temu kojarzyliśmy wyłącznie z brakiem pieniędzy i pustymi półkami w sklepach, dzisiaj stają się symbolem autentyczności. Zupa rumfordzka przechodzi właśnie taką metamorfozę. Choć przez lata wielu uznawało ją za symbol PRL-owskiej biedy, rok 2026 przynosi jej zasłużoną rehabilitację.
Restauratorzy w całej Polsce odkrywają to danie na nowo. Klienci, zmęczeni przekombinowanymi potrawami typu fusion, coraz częściej szukają smaków, które niosą ze sobą historię. Zupa rumfordzka idealnie wpisuje się w ten trend – jest sycąca, pełna wartości odżywczych i budzi nostalgię, o której współczesna gastronomia niemal zapomniała.
Hrabia, który chciał nakarmić świat
Mało kto wie, że za przepisem na tę prostą zupę stoi postać niezwykła – Benjamin Thompson, znany jako hrabia Rumford. Ten amerykańsko-brytyjski fizyk i wynalazca był postacią formatu Leonarda da Vinci, choć jego pasją była termodynamika i walka z głodem.
Kiedy Thompson trafił do Bawarii i został tam ministrem wojny, musiał zmierzyć się z ogromnym problemem ubóstwa. Jako naukowiec podszedł do tematu pragmatycznie: postanowił stworzyć potrawę, która będzie maksymalnie tania, ale jednocześnie dostarczy organizmowi wszystkich niezbędnych składników do ciężkiej pracy. Tak narodziła się zupa na wywarze z kości, zagęszczona kaszą i ziemniakami. Wynalazek Rumforda szybko przekroczył granice Bawarii. W XIX wieku zupa stała się podstawą funkcjonowania pierwszych tanich kuchni dla ludu w całej Europie.
Jak zupa rumfordzka dotarła do Warszawy?
W Polsce zupa ta odegrała szczególną rolę społeczną. W Warszawie, zwłaszcza po klęsce powstania listopadowego, sytuacja mieszkańców była tragiczna. Instytucja dobroczynna wydawała najbiedniejszym około 5 tysięcy porcji pożywnego wywaru miesięcznie. Dla wielu ludzi była to jedyna szansa na ciepły posiłek w ciągu dnia.
Zupa rumfordzka w czasach PRL
W czasach Polski Ludowej zupa rumfordzka, obok krupniku czy zupy ogonowej, stała się standardem w domowych kuchniach. Nie wynikało to jednak z mody, lecz z konieczności. Gdy świeże produkty mięsne były towarem deficytowym, gospodynie domowe musiały wykazać się kreatywnością. Zupa rumfordzka dawała poczucie sytości dzięki zawartości roślin strączkowych i węglowodanów. Była "bezpieczną przystanią" w trudnych czasach – tania, powtarzalna i możliwa do przygotowania niemal z niczego. Dziś to właśnie te cechy – prostota i szczerość składników – sprawiają, że potrawa wraca na stoły jako symbol ruchu zero waste.
Współcześni szefowie kuchni nie kopiują bezmyślnie starych receptur. Oni je interpretują. W luksusowych lokalach zupę rumfordzką wzbogaca się dzisiaj o sezonowe warzywa pieczone, które dodają głębokiego, dymnego aromatu, oliwy smakowe (np. lubczykową lub majerankową), chipsy z boczku lub jarmużu, które przełamują kremową strukturę dania.
Goście doceniają tę zupę za jej autentyczność. W świecie zdominowanym przez wysoko przetworzoną żywność, talerz gorącej, gęstej jarzynowej z fasolą i ryżem jest powrotem do korzeni. To poszukiwanie lokalnej tożsamości napędza popularność zupy rumfordzkiej w 2026 roku.
Zupa rumfordzka. Przepis
Nie musisz iść do drogiej restauracji, by poczuć ten smak. Przygotowanie zupy rumfordzkiej w domu jest banalnie proste. Oto sprawdzona receptura, która łączy tradycję z nowoczesnym sznytem. Składniki, których będziesz potrzebować:
- 2,5 litra bulionu (jarzynowy dla wegetarian lub mięsny dla fanów klasyki).
- 200 g ryżu lub kaszy jęczmiennej (kasza nada zupie bardziej tradycyjny charakter).
- 400 g ziemniaków (pokrojonych w kostkę).
- 1 puszka białej fasoli (lub 200 g suchej, namoczonej wcześniej).
- Warzywa korzeniowe: 5 marchewek, 3 pietruszki, 1 duży por, 1 seler.
- Tłuszcz: 3 łyżki masła (najlepiej klarowanego).
- Przyprawy: 3 liście laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego, suszony tymianek, sól, świeżo mielony pieprz.
Przygotuj bazę. Obierz warzywa. Marchew, pietruszkę i selera pokrój w kostkę lub zetrzyj na grubych oczkach. Pora posiekaj w talarki. Następnie ugotuj wywar. Zagotuj bulion w dużym garnku. Wrzuć liście laurowe oraz ziele angielskie. Do gotującego się wywaru dodaj marchew, pietruszkę, pora i selera. Gotuj przez około 10 minut.
Zagęść zupę. Wrzuć ziemniaki oraz wybrany ryż lub kaszę. Gotuj na małym ogniu, aż wszystko stanie się miękkie (ok. 15-20 minut). Pamiętaj, że kasza i ryż wchłoną część płynu, więc zupa będzie naturalnie gęsta.
Odcedź fasolę z puszki i dodaj do garnka pod koniec gotowania. Jeśli używasz suchej fasoli, musisz ugotować ją wcześniej osobno. Dopraw do smaku. Wsyp tymianek, sól i pieprz.
Na sam koniec dodaj masło. To kluczowy moment – tłuszcz połączy smaki i nada zupie szlachetnego wykończenia.
Podawaj zupę na gorąco. Zupa rumfordzka najlepiej smakuje z pajdą świeżego, żytniego chleba na zakwasie.