Dziś czasem się z niej rezygnuje, uznając ją jedynie za sposób na zwiększenie objętości masy. Tymczasem odpowiednio namoczona i odciśnięta bułka ma jeszcze jedno zadanie, pomaga uzyskać delikatną, soczystą strukturę kotleta.
Mielone były klasykiem domowej kuchni
Kotlety mielone mają historię dłuższą niż PRL, jednak w tamtym okresie mocno wpisały się w codzienny jadłospis. Przygotowanie było stosunkowo proste, a porcję mięsa można było połączyć z bułką i cebulą, otrzymując obiad dla kilku osób.
W wielu domach nie korzystano z gotowego mięsa mielonego zapakowanego w plastikowe tacki. Mięso mielono samodzielnie lub proszono o zmielenie go podczas zakupów.
Do masy trafiało jajko, namoczona bułka, cebula, sól i pieprz. Nie potrzeba było długiej listy przypraw.
Po co dodawać namoczoną bułkę?
Czerstwa kajzerka namoczona w wodzie albo mleku, a następnie dokładnie odciśnięta, była jednym z charakterystycznych składników mielonych.
Bułka pomaga nadać masie odpowiednią konsystencję i sprawia, że gotowe kotlety nie są tak zbite. Ważne są jednak proporcje. Jeśli pieczywa będzie za dużo, zacznie dominować nad mięsem.
Znaczenie ma również dokładne wyrobienie masy. Wszystkie składniki powinny dobrze się połączyć.
Kotlety mielone jak dawniej - przepis
Składniki:
- 500 g mięsa mielonego wieprzowego lub wieprzowo-wołowego,
- 1 czerstwa kajzerka,
- 1 jajko,
- 1 cebula,
- około 100 ml mleka lub wody do namoczenia bułki,
- sól,
- pieprz,
- bułka tarta do panierowania,
- smalec lub olej do smażenia.
Bułkę namocz w mleku albo wodzie. Kiedy zmięknie, dokładnie ją odciśnij.
Cebulę drobno posiekaj. Możesz dodać ją do mięsa surową albo wcześniej zeszklić na niewielkiej ilości tłuszczu.
Mięso przełóż do miski. Dodaj bułkę, cebulę i jajko. Dopraw solą oraz pieprzem i dokładnie wyrób.
Zwilżonymi dłońmi uformuj kotlety. Każdy delikatnie obtocz w bułce tartej.
Smaż na rozgrzanym tłuszczu z obu stron, aż mielone będą dobrze przyrumienione i całkowicie usmażone w środku.
Z czym podawano mielone?
Trudno o bardziej klasyczne połączenie niż kotlet mielony, gotowane ziemniaki i buraczki. Popularna była również zasmażana kapusta, mizeria czy ogórek kiszony.
Jeśli po obiedzie zostało kilka kotletów, nic nie mogło się zmarnować. Następnego dnia mielony mógł trafić między kromki chleba i stać się prostą kanapką.
Smak, który przetrwał PRL
Moda kulinarna zmienia się bardzo szybko, ale kotlet mielony właściwie nigdy nie zniknął z polskich stołów. Możemy przygotowywać burgery, orientalne dania czy makarony, a mimo to od czasu do czasu wracamy do ziemniaków i porządnego mielonego.
Być może właśnie w prostocie tkwi jego fenomen. Kilka składników, patelnia i znajomy zapach unoszący się po kuchni wystarczą, aby przypomnieć sobie niedzielny obiad sprzed wielu lat.
